Archive for the 'Aktualności' Category
SUMY DEPOZYTOWE 87 10101371 0007071391200000
OPŁATY PALIWOWE 88 10101371 0007071397000000
DOCHODY BUDŻETOWE 98 10101371 0007072231000000
AKCYZA KRAJOWA 60 10101371 0007072224000000
ZMIANA GODZIN PRACY ODDZIAŁU CELNEGO
Informujemy naszych szanownych Klientów ,że z dniem 03.12.2007 roku Oddział Celny będzie pracował w godzinach 7:15 – 15:15 .Wszystkie zgłoszenia celne przyjęte do powyższej godziny będą realizowane aż do zakończenia .
Agencja Celna wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów będzie obsługiwała towary w procedurze uproszczonej ,aby zachować płynność realizacji obrotu towarowego z zagranicą .Sertdecznie zapraszamy
Podczas kontroli nieujawnionych źródeł dochodów podatnicy muszą wypełniać specjalne ankiety • Trzeba w nich podawać m.in. szczegółowe wydatki, jakie poniesiono na konsumpcję i dobra trwałego użytku • Zdaniem ekspertów, ankiety opracowane przez fiskusa są nieuczciwe, a ich zgodność z prawem – wątpliwa
Ostatnio nasiliły się kontrole podatkowe nieujawnionych źródeł dochodów. Praktycznie co dzień otrzymujemy telefony od czytelników z pytaniami, jak powinni się zachować podczas tych kontroli. Pytania dotyczą przede wszystkim specjalnej ankiety opracowanej przez organy podatkowe, którą urzędnicy każą wypełniać podatnikom.
Ta ankieta nazwana została informacją w sprawie poniesionych wydatków i źródeł dochodu za konkretny rok. Dokument ten nie dziwiłby nikogo, gdyby nie to, że sporą jego część zajmuje pozycja poświęcona wydatkom konsumpcyjnym i nabytkom majątkowym podatnika. Trzeba w niej podać np. wydatki na telefon, gaz, środki czystości, odzież, meble, dywany, na leczenie, usługi turystyczne, zakup dzieł sztuki, wyrobów ze złota i srebra itp. Biorąc pod uwagę fakt, że kontrole takie dotyczą zazwyczaj zdarzeń odległych w czasie, trudno spodziewać się, aby podatnicy pamiętali, ile wydali w danym roku na płyn do naczyń czy ubrania. Tym bardziej trudno o jakiekolwiek rachunki potwierdzające wysokość poniesionych wydatków.
– Urząd prowadzi wobec mnie kontrolę w zakresie nieujawnionych dochodów. Zdaniem urzędu nie miałem wystarczających środków, jakie wykazywałem w rocznych zeznaniach, aby za gotówkę kupić mieszkanie. Mam jednak potwierdzenia z banków, że posiadałem wystarczające oszczędności, aby mieszkanie kupić. Czy mając takie dowody muszę wypełniać ankietę urzędu – pytał nas jeden z czytelników. Odpowiedź na to pytanie brzmi – nie. Mając dowody potwierdzające posiadanie wystarczających środków, np. na kupno mieszkania, ankiety wypełniać nie trzeba. Takiego zdania są eksperci.
Podatnik w ślepym zaułku
Wypełnianie przez podatników szczegółowych ankiet na pewno ułatwia pracę fiskusowi. Nie jest jednak uzasadnione. Taką opinię wyraża dr Tomasz Nowak, ekspert z departamentu prawa podatkowego kancelarii Grynhoff, Woźny i Wspólnicy.
– Jeśli urząd uważa, że podatnik nie ujawnił dochodów, to powinien przedstawić na to dowody. W przypadku postępowania w sprawie dochodów nieujawnionych, są to dowody na wydatki, jakie poniósł podatnik, np. na kupno domu, samochodu. Ciężar dowodu spoczywa tu na organie podatkowym – argumentował dr Tomasz Nowak.
Według niego fiskus może wezwać podatnika do wyjaśnienia źródeł finansowania jego wydatków, ale tylko tych, na których poniesienie przedstawił podatnikowi dowody.
– Jeżeli podatnik wykaże m.in., że miał oszczędności z lat poprzednich, to postępowanie powinno się zakończyć. W takiej sytuacji urząd nie powinien żądać od podatnika wypełniania specjalnej ankiety, w której podatnik miałby wskazywać inne wydatki, jakie poniósł w badanym okresie – uważa nasz rozmówca.
Jednocześnie dodaje, że wzywanie podatnika do wypełniania omawianych ankiet jest nieuczciwe. Sprawy o nieujawnione dochody mogą dotyczyć spraw odległych w czasie. Podatnicy zwykle nie pamiętają, jakie wydatki ponieśli na wyżywienie czy koszty wyposażenia mieszkania. Rzadko kto trzyma dokumenty potwierdzające takie wydatki. Podatnik nie ma zatem możliwości rzetelnego wypełnienia takiej ankiety.
Organ musi obalić dowody…
Kontrola w zakresie nieujawnionych źródeł dochodów ma charakter kompleksowy – organ ustala wysokość przychodu na podstawie wszelkich znamion zewnętrznych.
Temu służy – jak wyjaśniła Katarzyna Bieńkowska, doradca podatkowy z Kancelarii White & Case – m.in. drobiazgowe weryfikowanie wydatków, przychodów i oszczędności, wskazanych w ankietach poprzez porównywanie wysokości wydatków z uzyskanymi przychodami (opodatkowanymi i zwolnionymi) oraz analiza zgromadzonych zasobów finansowych. W przypadku ustalenia, że poniesione wydatki przekraczają źródła przychodów oraz zgromadzone wcześniej oszczędności, organ może przyjąć, że różnica stanowi przychód pochodzący ze źródeł nieujawnionych lub nieznajdujący pokrycia.
– Problemem nie jest zakres żądanej informacji, ale zapewnienie ochrony danych (organy są uprawione do ujawniania danych z kontroli, gdy np. leży to w interesie społecznym) oraz faktycznie całkowite przerzucanie ciężaru dowodu na podatnika. Jeżeli strona wskaże lub chociażby uprawdopodobni źródło przychodów, np. z oszczędności, z którego pokrywane były wydatki, to na organie podatkowym powinien ciążyć obowiązek obalenia takiego dowodu. Tymczasem z praktyki wynika, że organy dążą do określenia jak najwyższej kwoty zobowiązania, a aktywny udział podatnika w kontroli tylko osłabia jego argumentację na dalszych etapach postępowania – podkreśliła Katarzyna Bieńkowska.
Jej zdaniem, ujawnienie zastrzeżeń powoduje, że kontrolujący po prostu naprawią błędy, nie zmieniając jednak swoich zamiarów. Co gorsza, aż do wydania decyzji przez urząd, podatnik nie zna argumentów będących podstawą rozstrzygnięcia. Dopiero więc w postępowaniu odwoławczym będzie mógł skutecznie kwestionować ustalenia kontroli.
…ma też prawo żądać danych
W postępowaniu dotyczącym opodatkowania dochodów nieujawnionych organy podatkowe wymagają od podatników dwóch rodzajów oświadczeń: deklaracji majątkowej oraz oświadczenia majątkowego.
Tomasz Hatylak, doradca podatkowy w Kancelarii Prawnej GLN, wyjaśnił, że deklaracja jest formą wyjaśnień podatnika, natomiast oświadczenie majątkowe jest składane pod rygorem odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań, co oznacza, że podatnik może w deklaracji majątkowej podawać informacje w pewnym przybliżeniu, natomiast oświadczenie majątkowe musi zawierać precyzyjne dane.
– Informacje dotyczące wydatków osobistych podatnika (konsumpcja) mają wpływ na wysokość podatku z tytułu dochodów nieujawnionych. Podatnicy powinni wykazywać wszelkie dane, które są w stanie udokumentować lub uwiarygodnić – radził Tomasz Hatylak.
Jak podkreślił, należy pamiętać o tym, że organy podatkowe mogą weryfikować prawdziwość podawanych informacji również poprzez kontrolowanie dochodów osób wskazanych jako darczyńcy lub członków rodziny podatnika.
Zatajenie przed fiskusem dochodów jest niezgodne z prawem i jeśli podatnicy nie wykazują wszystkich dochodów do opodatkowania, powinni być ukarani. Tego kwestionować nie można. Jednak fiskus powinien wierzyć podatnikowi i traktować go podczas kontroli – nawet jeśli jest to kontrola w zakresie nieujawnionych źródeł dochodów – jak równego partnera. Powinien wymagać, ale także dawać wiarę dowodom przedstawianym przez podatnika, a nie zmuszać go do wypełniania specjalnych ankiet. Nie można z góry zakładać, że każdy podatnik to oszust.
POSTULUJEMY
Organy podatkowe, które od lat próbują poprawić relacje z podatnikami, powinny przy kontrolach dotyczących nieujawnionych źródeł dochodów prosić o dokumenty potwierdzające uzyskane dochody, a nie nakazywać wypełniania podatnikom specjalnych ankiet.
Nasz rynek walutowy rozpoczął poniedziałek od osłabienia złotego. Było to najwyraźniej przeniesienie nastrojów z rynku EUR/USD, który z kolei reagował spadkiem na wzmocnienie jena i pogłoski o zmiękczeniu stanowiska przez ECB. Jednak na naszym rynku (i innych rynkach regionu) nie widać było dużej chęci do wyprzedaży lokalnych walut
Nadal są one relatywnie mocne, mimo że złoty w końcu dnia stracił do euro i do dolara. Nie jest to ciągle takie osłabienie, które sygnalizowałoby exodus kapitału zagranicznego. Wygląda to ciągle tak, jakby gracze cierpliwie czekali na koniec światowych zawirowań, żeby spróbować szybko umocnić naszą walutę. Dzisiaj jednak nadal będziemy podążali za kursem EUR/USD.
GPW poszła w poniedziałek rano drogą wytyczoną przez giełdy azjatyckie i europejskie. Indeksy od otwarcia spadały po około 3 procent. Potem rynek naśladował to, co działo się w Eurolandzie, który z kolei wpatrywał się w japońskiego jena. Popołudniowe wzmocnienie giełd europejskich (jen zaczął się wreszcie korygować) przez pewien czas nie miało wpływu na nasz rynek. W pewnym momencie indeksy spadały po blisko 4 procent, a MidWig nawet mocniej.
REKLAMA Czytaj dalej
Oczywiste jednak było, że jeśli korekta na rynku jena będzie trwała to i nasz rynek zmniejszy skalę spadku. Tak się też w końcu stało. Na godzinę przed rozpoczęciem sesji w USA, kiedy indeksy w Eurolandzie zaczęły wyraźnie odbijać, obóz byków przycisnął pedał gazu i nasze indeksy też (opornie) ruszyły na północ. Zakończyliśmy sesję spadkiem o „tylko” 2 procent, ale sytuacja techniczna znacznie się przez to pogorszyła. Obrót był duży, co nie jest dla rynku korzystne, ale o niczym nie przesądza.
Wczorajsze zakończenie sesji w USA nie powinno mieć dzisiaj dla GPW najmniejszego znaczenia. Nadal wszyscy będą wpatrzeni w Azję, a tam przecież rozpoczęła się korekta. Rynki w Eurolandzie są też już technicznie wyprzedane, więc i tam indeksy ruszą do góry. Poza tym wszyscy będą czekali na odbicie w USA, a to będzie zwiększało popyt. Nie wyobrażam sobie, żeby fundusze nie doprowadziły dzisiaj na GPW do mocnego odbicia. Zależy im przecież bardzo na uspokojeniu nastrojów. Gdyby wzrost był niewielki (mniejszy od 2 procent) to źle by rynkowi rokowało. Jedno jest pewne i o tym trzeba pamiętać – mamy teraz do czynienia z rynkiem day-traderów spekulujących w bardzo krótkim okresie (w czasie sesji lub co najwyżej kilku sesji). W żadnym razie nie jest to rynek inwestora. On powinien stać z boku.
Stosowana w Polsce akcyza na sprowadzane z innych krajów UE samochody starsze niż dwa lata była sprzeczna z unijnym prawem – orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.
Trybunał uznał, że polskie prawo dyskryminowało osoby sprowadzające używane auta starsze niż dwa lata, bowiem wysokość akcyzy była uzależniona od wieku pojazdu i przekraczała 60 proc. w przypadku pojazdów siedmioletnich. W rezultacie auta sprowadzane były wyżej opodatkowane i droższe od powtórnie sprzedawanych samochodów już zarejestrowanych w Polsce.
Trybunał nie ograniczył skutków swojego wyroku w czasie, co oznacza, że polskie przepisy były sprzeczne z prawem UE od czasu wstąpienia Polski do UE 1 maja 2004 roku aż do ich zmiany od 1 grudnia 2006. Podatnicy będą mogli się zwrócić do fiskusa o zwrot bezprawnie pobranej w tym czasie, „nadpłaconej” akcyzy. „Dane opodatkowanie można uznać za zgodne z art. 90 (Traktatu UE – PAP) tylko (jeśli) wyklucza w każdym przypadku opodatkowanie przywożonych produktów w wyższym stopniu niż produktów krajowych oraz w związku z tym nie wywołuje ono w żadnym razie dyskryminujących skutków” – ogłosił Trybunał.
Zdaniem sędziów, „prawo wspólnotowe sprzeciwia się podatkowi akcyzowemu w zakresie, w jakim kwota podatku nakładana na pojazdy używane starsze niż dwa lata, nabyte w państwie członkowskim innym niż Polska, przewyższa rezydualną kwotę tego podatku zawartą w wartości rynkowej podobnych pojazdów, które zostały zarejestrowane wcześniej w Polsce”.
Ministerstwo Finansów nie podało w przeddzień orzeczenia, jaka może być wysokość ewentualnych zwrotów. Informuje jednak, że w 2006 roku sprowadzono do Polski ponad 816 tys. pojazdów, za co pobrano ponad 725 mln zł akcyzy. W 2005 roku sprowadzono 870 tys. samochodów, za co pobrano 843 mln zł akcyzy. Od maja do końca 2004 roku było to 811 tys. samochodów i pobrano 934 mln akcyzy.
Od 1 grudnia zmieniły się przepisy i podatek akcyzowy nie rośnie już wraz z wiekiem pojazdów. Nie zależy też od tego, czy pojazd był sprowadzany z zagranicy, czy kupowany w kraju. Samochody o pojemności silnika do 2 tys. cm sześć. objęte są akcyzą w wysokości 3,1 proc., a pojazdy o większej pojemności – 13,6 proc. Wcześniej takie stawki obejmowały tylko sprowadzane samochody roczne i dwuletnie.
Sprawa trafiła do Luksemburga dzięki Maciejowi Brzezińskiemu, który w 2004 roku kupił w Niemczech używanego volkswagena golfa, rocznik 1989, i zakwestionował naliczoną akcyzę – 855 zł. Odwołania do Izby Celnej w Warszawie nie przyniosły rezultatu, więc Brzeziński zaskarżył decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE o wyjaśnienie zgodności polskich przepisów z unijnym prawem.









































