This entry was posted on wtorek, Luty 5th, 2008 at 10:42 and is filed under Aktualności. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.
Nasz rynek walutowy rozpoczął poniedziałek od osłabienia złotego. Było to najwyraźniej przeniesienie nastrojów z rynku EUR/USD, który z kolei reagował spadkiem na wzmocnienie jena i pogłoski o zmiękczeniu stanowiska przez ECB. Jednak na naszym rynku (i innych rynkach regionu) nie widać było dużej chęci do wyprzedaży lokalnych walut
Nadal są one relatywnie mocne, mimo że złoty w końcu dnia stracił do euro i do dolara. Nie jest to ciągle takie osłabienie, które sygnalizowałoby exodus kapitału zagranicznego. Wygląda to ciągle tak, jakby gracze cierpliwie czekali na koniec światowych zawirowań, żeby spróbować szybko umocnić naszą walutę. Dzisiaj jednak nadal będziemy podążali za kursem EUR/USD.
GPW poszła w poniedziałek rano drogą wytyczoną przez giełdy azjatyckie i europejskie. Indeksy od otwarcia spadały po około 3 procent. Potem rynek naśladował to, co działo się w Eurolandzie, który z kolei wpatrywał się w japońskiego jena. Popołudniowe wzmocnienie giełd europejskich (jen zaczął się wreszcie korygować) przez pewien czas nie miało wpływu na nasz rynek. W pewnym momencie indeksy spadały po blisko 4 procent, a MidWig nawet mocniej.
REKLAMA Czytaj dalej
Oczywiste jednak było, że jeśli korekta na rynku jena będzie trwała to i nasz rynek zmniejszy skalę spadku. Tak się też w końcu stało. Na godzinę przed rozpoczęciem sesji w USA, kiedy indeksy w Eurolandzie zaczęły wyraźnie odbijać, obóz byków przycisnął pedał gazu i nasze indeksy też (opornie) ruszyły na północ. Zakończyliśmy sesję spadkiem o „tylko” 2 procent, ale sytuacja techniczna znacznie się przez to pogorszyła. Obrót był duży, co nie jest dla rynku korzystne, ale o niczym nie przesądza.
Wczorajsze zakończenie sesji w USA nie powinno mieć dzisiaj dla GPW najmniejszego znaczenia. Nadal wszyscy będą wpatrzeni w Azję, a tam przecież rozpoczęła się korekta. Rynki w Eurolandzie są też już technicznie wyprzedane, więc i tam indeksy ruszą do góry. Poza tym wszyscy będą czekali na odbicie w USA, a to będzie zwiększało popyt. Nie wyobrażam sobie, żeby fundusze nie doprowadziły dzisiaj na GPW do mocnego odbicia. Zależy im przecież bardzo na uspokojeniu nastrojów. Gdyby wzrost był niewielki (mniejszy od 2 procent) to źle by rynkowi rokowało. Jedno jest pewne i o tym trzeba pamiętać – mamy teraz do czynienia z rynkiem day-traderów spekulujących w bardzo krótkim okresie (w czasie sesji lub co najwyżej kilku sesji). W żadnym razie nie jest to rynek inwestora. On powinien stać z boku.









































